piątek, 10 maja 2013

PART 4

Pewnie w chuj błędów itp.
Postaram się tłumaczyć to częściej.


~


BEN'S POV
Ja i Danny spędziliśmy resztę dnia na oglądaniu filmów. W większości były to komedie. Mogłem powiedzieć, że próbował poprawić mój humor.
Siedzieliśmy na sofie, ja z głową na kolanach Danny'ego, a jego ramię spoczywało na moim ciele. Pewnie dla większości ludzi wyglądaliśmy właśnie jak szczęśliwa para.
-Ben, odpowiedziałbyś szczerze gdybym cię o coś zapytał? - Przytaknąłem, pozwalając Danny'emu mówić dalej.
-Wiem, że się okaleczasz – wzdrygnąłem się na te słowa. - Ale również nie jesz za dużo. Czy ty...się głodzisz?
Nie sądziłem, że się głodzę, traktowałem to bardziej jako dietę.
-Nie bardzo. Po prostu stosuję dietę żeby schudnąć – odpowiedziałem mu.
Danny popchnął mnie bliżej siebie, więc teraz leżałem na nim. Popatrzył prosto w moje oczy.
-Ale po co? I tak już jesteś za chudy.
-Nie, nie jestem. Jestem gruby, każdy to widzi – próbowałem powstrzymać łzy. Danny widział mnie kiedy płaczę za dużo razy.
-Posłuchaj mnie teraz kurwa. Jesteś już za chudy. Nie potrzebujesz schudnąć jeszcze bardziej, słyszysz mnie? - słyszałem co mówił, ale to nie zmieniło mojego zdania. Będę kontynuować to co robię, czy mu się to podoba czy nie.
Danny wstał i poszedł do kuchni skąd wziął jakieś przekąski, przyniósł je do mnie i usiadł naprzeciw mnie ze skrzyżowanymi nogami.
-A teraz zjesz coś - rozkazał mi. Patrzenie na to jedzenie sprawiało, że chciało mi się wymiotować.. Nie, nie mogę tego zjeść. Będę tylko grubszy.
-Danny, nie jestem głodny - powiedziałem.
-Nie zaczynaj ze mną tego gówna! Musisz być głodny, nie widziałem żebyś jadł coś przez ostatnie dni.
Rozpłakałem się przez to, że zmuszał mnie do jedzenia.
-Proszę, nie zmuszaj mnie.
-Shhh, nie płacz. To dlatego, że martwisz mnie w tej chwili. Po prostu nie chcę żeby coś ci się stało, to wszystko – Danny powiedział szczerze. Spojrzałem na niego. On był naprawdę słodką osobą kiedy tylko chciał.
-Zobacz, nic mi się nie dzieje, jest dobrze ze mną – uśmiechnąłem się do niego.
-Jeśli naprawdę jest dobrze, zjesz coś jak normalna osoba.
Danny chwycił paczkę Doritos, otworzył je, wyciągnął jednego i wsadził sobie do ust, potem wziął kolejnego i przystawił do moich ust. Spojrzałem na niego błagalnie, a on jedynie wymamrotał ''proszę''. Powoli otworzyłem usta, a pozwalając Danny'emu go wsadzić. Przeżułem go tak szybko jak tylko mogłem. Nie smakowało mi. Połknąłem i posłałem uśmiech Danny'emu.
-Szczęśliwy?
Uśmiechnął się i powiedział:
-Tak, a teraz chodź tu - przyciągnął mnie do siebie i przytulił, a potem znów położyłem się na jego kolanach.
Cieszyłem się, że mogłem go zadowolić nawet jeśli to jedzenie nie znajdzie się już dłużej we mnie.
Ja i Danny nie rozmawialiśmy za dużo po tym, po prostu oglądaliśmy filmy.
Około ósmej, kiedy wszyscy wrócili, my byliśmy nadal w tej samej pozycji, z moją głową na jego kolanach i ręką wokół mnie.
-Aww, nasze gołąbeczki – ogłosił Cameron jak to on, a reszta chłopaków weszła za nim.
-Zamknij się – powiedział Danny i rzucił w niego poduszką. On pochylił się, a poduszka spadła na ziemię.
-Chujowy rzut, Worsnop – zaśmiał się Cameron i pokazał mu język.
Chciałem się odsunąć od Danny'ego, ale przytrzymał mnie mocno, więc nie mogłem się ruszyć. Jakbym w ogóle chciał.
-Więc, co wasza dwójka robiła kiedy wyszliśmy? - Sam zapytał i usiadł obok mnie.

Popatrzyłem zmartwiony na Danny'ego. Zachowa swoją obietnicę czy powie wszystkim, że jestem popieprzony?
Uśmiechnął się do mnie..
-Obejrzeliśmy tylko kilka filmów, nieprawdaż Ben? - powiedział Danny.
-Yeah – odpowiedziałem cicho.
-Świetnie, więc co chcecie zjeść? Dziś ja gotuję – Sam zapytał nas uśmiechając się.
Spuściłem głowę; nie sądzę, że jestem w stanie zjeść coś jeszcze.
-Ugotuj co chcesz Sam, nie mamy nic przeciwko – odpowiedział Danny.
-Okej, idę gotować. - powiedział Sam , a następnie wręcz wyleciał do kuchni która była kilka metrów dalej. Zaśmialiśmy się widząc go.
-Danny, chyba nie jestem w stanie zjeść nic więcej – powiedziałem cicho.
Spojrzał na mnie i posłał mi uśmiech.
-Pewnie, że możesz. Po prostu spróbuj i zjedź trochę. Poczujesz się po tym lepiej, zaufaj mi.
Ufałem mu, ale tym razem mylił się. Wiedziałem, że jeśli zjem cokolwiek, zwrócę to.
Jednakże pokiwałem głową na słowa Danny'ego.
Usiedliśmy wygodnie , Sam gotował, a James i Cameron grali w gry video.

-Jedzenie gotowe – Sam zawołał głośno. - To spaghetti. Wasze ulubione, chłopaki.
Sam ugotował dostatecznie dużo jedzenia by wykarmiać całą armię, świetnie.
Rozłożył talerze i dał każdemu dużą porcję. Wszyscy zaczęli jeść, kiedy ja wpatrywałem się w jedzenie na moim talerzu.. Danny zobaczył, że czuję się z tym niekomfortowo i szepnął do mnie:
-To za dużo? - pokiwałem głową. Wziął mój talerz, odłożył z niego trochę i oddał mi go.
Wszyscy patrzyli na Danny'ego zdezorientowani, ale nic nie powiedzieli.
-Lepiej? - zapytał, a ja potwierdziłem.
-Dziękuję.
Skupił się na swoim jedzeniu, a ja zacząłem nakładać małe kawałki na widelec i powoli umieściłem go w ustach. Miałem rację, nie czułem się dobrze jedząc to, ale to uszczęśliwia Danny'ego, więc jem.
Czułem się pełny po zjedzeniu kilku pełnych widelców tego.
Danny uśmiechnął się do mnie.
-Jestem z ciebie dumny, widziałem, że ci się uda. - Odpowiedziałem mu uśmiechem.
-Haha, zawsze masz rację, Danny.
-Wiesz to – powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy, a potem szybko cmoknął mnie w policzek.
Spojrzałem na niego zdezorientowany , wyglądał na przerażonego.
Uśmiechnąłem się do niego uspokajająco, a jego twarz natychmiast się rozpromieniła.
Może się myliłem, może Danny lubi mnie tak jak ja lubię go.

poniedziałek, 26 listopada 2012

PART 3 you need a doctor baby, you scared?

W większości tłumaczyć pomógł mi mój Deni ;____;
Dzię-ku-ję. Masz za to seks XD




ODCINEK 3 - YOU NEED A DOCTOR BABY, YOU SCARED? 






Danny pov

Kilka tygodni minęło, a ja i Ben wróciliśmy do normalności. Ja nadal byłem w nim zakochany ale nie chciałem mu tego mówić, a Ben znowu był tym samym pięknym, zabawnym, utalentowanym Benem.
Jeśli chodzi o Bena, kilka rzeczy się zmieniło, i był to jego problem z jedzeniem, który sprawił, że martwiłem się o niego jeszcze bardziej. Nie chciał nikomu powiedzieć co było nie tak. Ku mojemu rozczarowaniu, zaczął chodzić w ciuchach które całe go zakrywały. Nie chciałem go o to męczyć, bo nie chciałem, żeby się na mnie wściekł, ale zaczynałem naprawdę się o niego martwić.


Ben pov

Cieszyłem się, że stosunki między mną a Dannym wróciły do normy. Czułem się dziwnie kiedy ze sobą walczyliśmy. Ale jedynym problemem było to, że nadal coś czułem do Danny'ego, ale bez wzajemności. Więc miałem zamiar to zmienić. Na początek mam zamiar stać się chudszy ponieważ jestem za gruby. Próbuję nie jeść, ale chłopaki wmuszają we mnie jedzenie, które i tak zwracam, a wtedy biorę małą żyletkę i tnę się aby pozbyć się bólu.
Większość mojego ramienia była pokryta cięciami, więc zacząłem nosić bluzy z długim rękawem aby nikt nie zauważył, co jest chujowe kiedy jest lato i jest ciepło, ale wiem, że jeśli któryś z chłopaków zobaczyłby je, to pomógłby mi, ale potem wyrzucił z zespołu, więc wolałem zachować to dla siebie.

Ja i Danny po prostu siedzieliśmy w tourbusie wraz zresztą by odpocząć i obejrzeć kilka filmów.
-Pośpiesz się, siedzisz już tam wieki! - Danny krzyknął i uderzył w drzwi. Przestraszył mnie i wykonałem za głębokie nacięcie w moim ramieniu. Krew trysnęła i nie mogłem zatamować krwawienia. Boże, krew była wszędzie.
-Kurwa! - krzyknąłem.
-Ben, co się stało? - usłyszałem przejęty głos Danny'ego zza drzwi. Nie odpowiedziałem. - Ben, wpuść mnie.
Otworzyłem drzwi.
-Danny, boję się, że tego nie zatrzymam!
Oczy Danny'ego powiększyły się kiedy spojrzał na moje ramię.
-Nie chciałem żeby to się stało, po prostu to się osunęło, proszę zatrzymaj to! - poprosiłem i zacząłem płakać.


Dan pov

Jego ramię było pokryte cięciami. Miał jedno wielkie zacięcie na przedramieniu, z którego obficie leciała krew. Trzymał na tym swoją dłoń, chcąc zatamować krwotok. Zaczął płakać, patrząc na mnie oczami błagającymi o pomoc.
-Proszę, spraw, żeby to się skończyło - błagał.
-Już dobrze, już dobrze... - usiłowałem mu pomóc i nakierowałem go, żeby usiadł na toalecie.
-Przepraszam Danny, nie chciałem tego robić - powiedział, szlochając. Uniosłem jego ramię do góry. Wydawało mi się, że to się robi, kiedy się tnie.
-Wiem, a teraz cicho, nie płacz, wszystko jest dobrze.-Ben trochę się uspokoił, a krwotok powoli ustawał. W końcu krew przestała lecieć, a ja oczyściłem z niej ramię Bena i owinąłem je bandażem. Ben siedział w ciszy, kiedy oczyszczałem łazienkę z jego krwi.
Kiedy skończyłem sprzątać łazienkę i podniosłem go z toalety, podtrzymując go za zdrowe ramię, po czym usiadłem na jego miejscu, i przyciągnąłem go do siebie, przez co usiadł na mych kolanach. Oplotłem go swoimi ramionami, starając się dać mu poczucie bezpieczeństwa. Siedzieliśmy chwilę w ciszy, a ja usiłowałem wymyślić, co powiedzieć. W końcu spytałem:
-Dlaczego?
-Co dlaczego?
-Wiesz co. Dlaczego to sobie robiłeś, Ben? Dlaczego się ciąłeś? Proszę, wytłumacz mi to.
Spuścił głowę.
-Nie wiem, chciałem się pozbyć bólu, ale chyba chodziło o nic.-moje usta szeroko się otworzyły.
-Nazywasz to niczym?! Masz pochlastane całe ramiona i przed chwilą tamowałem ten pieprzony krwotok!
-Przepraszam - wyszeptał.- Proszę, nie bądź na mnie zły.
Przytuliłem go mocno.
-Nie jestem zły, po prostu mnie przestraszyłeś.
-Przepraszam, ale proszę nie mów nikomu, szczególnie chłopakom.
-W porządku, nie powiem im, ale musisz przestać. Obiecujesz?
-Obiecuję - powiedział cicho.

PART 2 Self destruction is such a pretty little thing

Standardowo - pewnie dużo błędów.
Ale... odcinek trochę dłuższy :D


~

ODCINEK 2 - SELF DESTRUCTION IS SUCH A 

PRETTY LITTLE THING 




Ben's pov

Dlaczego Danny mnie odepchnął? Myślałem, że mnie lubi. Dobrze, byłem pewien, że lubi mnie jak cholera, a ja nawet nie byłem tak pijany, że można by to nazwać wykorzystaniem.
Zastanawiam się gdzie poszedł. Pewnie do jakiegoś gównianego hotelu.
Po tym co się stało między mną a Dannym, nie miałem już ochoty na zabawę, więc po prostu poszedłem do mojej pryczy i spróbowałem się przespać, co było dość trudne, kiedy Cameron pieprzył jakąś dziewczynę nade mną. Po prostu pięknie. Na litość boską kurwa! Mogliby być jeszcze głośniej! Później zasnąłem myśląc o Dannym.


Następnego dnia obudziłem się dość późno, a reszta prawdopodobnie jeszcze spała. Wyszedłem z mojego łóżka i rozejrzałem się. Tour bus wyglądał jak pieprzony burdel z tymi wszystkimi puszkami po piwie na podłodze. Zrobiłem sobie przejście, wszedłem do salonu i szybko obrzuciłem go wzrokiem. Jednak było kilka osób, ale nie Danny.
-Hej, czy ktoś widział Danny'ego? - wszyscy zaprzeczyli ruchem głowy. Wtedy Sam podszedł do mnie.
-Hej, hej, ty i Danny chyba w końcu to zrobiliście na imprezie ostatniej nocy – mrugnął do mnie. Sam był jedynym, który wiedział, że lubię Danny'ego. Pochyliłem się do niego i szepnąłem:
-Dobrze zaczęliśmy, ale potem mnie odepchnął i zostawił – poczułem jak moje oczy robią się mokre. Sam to zauważył, nachylił się do mnie i zamknął w uścisku.
-On mnie nie lubi, Sam. Nie tak jakbym chciał – powiedziałem i zacząłem płakać.
Sam zaciągnął mnie do obszaru gdzie spaliśmy, aby nikt nie widział, że płaczę.
-Jestem pewien, że tak nie jest – powiedział mi.
-Dobrze, więc dlaczego ode mnie uciekł?
Sam uśmiechnął się lekko.
-Nie wiem co się dzieje w jego głowie, ale uwierz mi, że jest chujem jeśli zostawił taką osobę jak ty.
Schowałem twarzy w zagłębieniu szyi Sama. Wiedziałem, że nie ma we mnie nic specjalnego, nie jestem przystojny ani nie mam talentu. Jeśli miałbym cokolwiek z tego Danny by mnie nie odepchnął.
-Okej, w takim razie ty idź się umyć, a ja zrobię ci jakieś śniadanie - Sam uśmiechnął się do mnie, a następnie wepchnął mnie do łazienki.
Spojrzałem na swoje odbicie w lustrze .
-Gruby, bezwartościowy, brzydki kawałek gówna - wyszeptałem do siebie.
Wtedy to zobaczyłem. Niewielki błyszczący kawałek metalu. Podniosłem go i obróciłem w palcach. Niewiele myśląc podniosłem go do mojego ramienia i przycisnąłem do niego. Przeciągnąłem nim wzdłuż mojej skóry. Bolało jak skurwysyn na początku, ale po chwili poczułem się o wiele lepiej kiedy ból wylewał się ze mnie. Umyłem maszynkę i odłożyłem ją na miejsce.
Spojrzałem na moją lewą rękę, a krwawe czerwone linie składały się w słowo 'bezwartościowy'.
Umyłem rękę i pozbyłem się krwi. Wziąłem bluzę i zarzuciłem ją na siebie.
Wyszedłem z toalety i poczułem zapach jajecznicy, który sprawił, że zachciało mi się wymiotować kiedy Sam przyniósł mi ją na talerzu i mruknął pod nosem, że mam to zjeść, ale on nie wiedział, że jedzenie po prostu uczyni mnie grubszym niż już jestem. A potem...kto by mnie zechciał.


Drzwi do tourbusa otworzyły się i wszedł Danny.
-O, ktoś przyszedł po długiej nocy i ciężkiej pracy! - James powiedział śmiejąc się.
-Haha, cholernie zabawne – odpowiedział Danny uderzając Jamesa w tył głowy.
-Au, za co to było? - zapytał niewinnie James pocierając sobie tył głowy.
-Dla twojej informacji nie pieprzyłem nikogo tylko zatrzymałem się w motelu, bo nie chciałem słyszeć waszego pierdolenia się przez całą noc – Danny powiedział na co ja zareagowałem uśmiechem i poczułem się trochę lepiej. Sam trącił mnie łokciem i uśmiechnął się do mnie.
-Zobacz, wszystko jest w porządku, nikogo nie pieprzył, a teraz proszę cię zjedz to, bo się zmarnuje – nakazał mi Sam.
-Po prostu nie jestem głody, to wszystko – odpowiedziałem mu.
-Danny, powiedz Benowi żeby coś zjadł.
Danny popatrzył na mnie, a jego wzrok dosłownie mnie przeszył, a potem posłał mi słodki uśmiech.
-Ben, zjedz coś.
-Ale ja nie chcę. Nie możecie zrozumieć, że nie chcę teraz? Potrafię o siebie zadbać.
Danny podszedł i usiadł obok mnie.
-Co się z tobą dzieje? - położył mi rękę na czole, aby wyczuć temperaturę. To było miłe, jednak jego dłoń szybko zniknęła. - Jesteś dość ciepły. Dlaczego nie zdejmiesz bluzy? Jest gorąco.
-Nie, nie, nie. Nie jest mi gorąco, jest mi dobrze – powiedziałem chcąc brzmieć przekonująco.
-Nie, nie jest. I zjedz to w końcu – Danny popatrzył na mnie, a następnie chwycił talerz i nałożył trochę jedzenia na widelec, który skierował wprost do moich ust.
-Ummm...co ty do cholery robisz? - zapytałem go.
-Cóż, ponieważ nie chcesz jeść, myślę, że po prostu muszę cię nakarmić – powiedział z irytującym uśmieszkiem na twarzy.
-Odpierdol się, Danny. Nie jestem głodny! - wstałem od stołu i wróciłem do części sypialnej.


Danny's pov

Coś było nie tak z Benem. Nigdy wcześniej się tak nie zachowywał. Chwila, przecież on nie mógł nic pamiętać z zeszłej nocy! A co jeśli jednak?
Pewnie mnie teraz nienawidzi i myśli, że jestem jakimś zboczeńcem, który chciał go wykorzystać.
Musiałem z nim porozmawiać. Po około dziesięciu minutach siedzenia na kanapie zdecydowałem się do niego iść.

-Umm...Ben, nie śpisz? - nic nie odpowiedział, ale słyszałem jak próbował stłumić płacz. - Ben, po prostu chcę z tobą porozmawiać i przepraszam jeśli zrobiłem coś nie tak. Martwię się o ciebie, to wszystko.
Milczał przez chwilę, a potem powiedział cichym głosem:
-Martwisz się o mnie?
O cholera, naprawdę powiedziałem mu, że się o niego martwię. Poczułem, że robi mi się gorąco.
-Tak, myślę, że w pewnym sensie tak.
Ben odwrócił się twarzą w moją stronę.
-To miło z twojej strony, ale naprawdę nie ma się o co martwić – powiedział z uśmiechem. Wyglądał tak uroczo i niewinnie z resztkami łez na policzkach.
-Mogę tu do ciebie wejść? - poprosiłem. Skinął głową i przesunął się robiąc mi miejsce.
Po prostu leżeliśmy w milczeniu, ale nie była to krępując cisza. Było w porządku.
Odwróciłem się na bok i spojrzałem na Bena. Wyglądał na zdenerwowanego. Objąłem go i przytuliłem do siebie.
-Co się dzieje, Ben? Nigdy nie byłeś taki w stosunku do mnie. Co się zmieniło? - Ben przybliżył się do mnie tak, że nasze twarze dzieliły dosłownie centymetry. Łza potoczyła się po jego policzku. Starłem ją, a jego przyciągnąłem bliżej siebie. Poczułem jak kładzie mi głowę na klatce piersiowej.
-To nic takiego. Nie chcę o tym mówić – czułem jak jego łzy moczą moją koszulkę.
-Dobrze, poczekam tak długo jak będzie trzeba.
Poczułem, że pokiwał głową, ale nic nie powiedział. Po prostu leżał i po chwili zasnął.  

niedziela, 25 listopada 2012

PART 1 Another bottle down

Zapewne w chuj błędów, no ale.
Btw. nah, nah, pozwolenie od autorki jest!


                            ODCINEK 1 -ANOTHER BOTTLE DOWN 





Nikt nic nie mówił ani nie proponował, więc po prostu wypiliśmy kilka drinków, coś zjedliśmy, a następnie udaliśmy się do fanów, którzy czekali kilka godzin by nas zobaczyć. Zrobiliśmy kilka zdjęć, daliśmy autografy, a potem poszliśmy do naszego busa.
Wszyscy zaczęli coś pić, a ja po prostu nie byłem w odpowiednim nastroju, ale nie chciałem zostać wyśmiany i nazwany cipą przez Bena, więc po prostu usiadłem na kanapie podczas gdy każdy pił i tak zwanie tańczyli, ale to po prostu wyglądało jakby się o siebie ocierali. Nawet nie wiem kiedy przyprowadzili te panienki do naszego busa.
Ale nie miałbym nic przeciwko gdyby to Ben tak tańczył ze mną oczywiście. Nie mogłem przestań o nim myśleć. Odwróciłem od niego wzrok by choć na chwilę nie mieć go w myślach.
Dlaczego to musiał być on? Dlaczego nie ktoś kto by chciał mnie pokochać? Czy to tak wiele?
Myślę, że tak.

Następne co pamiętam, to Ben siedzący mi na kolanach, który zaczął chichotać i powiedział:
-Hej Danny, haha, myślę, że siedzę na tobie – wybełkotał, po czym posłał mi mały uroczy uśmiech przez który tak bardzo chciałem go pocałować, ale prawdopodobnie on wtedy wyzwałby mnie od świrów i już nigdy by się do mnie nie odezwał ponownie.
Więc po prostu zamiast tego, spojrzałem na niego, a potem zdałem sobie sprawę, że patrzyłem na niego od dłuższego czasu i nie odpowiedziałem na jego pytanie. Tak, świetnie Danny.
-Haha, tak, domyślam się, że bardzo dobrze się bawisz? - zapytałem go.
-Tak, pieprzyłem się z mnóstwem dziewczyn i jedna mi obciągnęła.
Uśmiech zszedł z mojej twarzy kiedy pomyślałem o jakiejś blondynie, która miała szansę z nim być. Miała szczęście suka.
Ben spojrzał na mnie zasmucony.
-Co się stało, Danny? Cały czas jesteś smutny, nie tańczyłeś, a nawet nie skończyłeś pierwszego piwa.
Wymamrotałem coś w nadziei, że pijany Ben po prostu mnie oleje i kurwa wróci do jakiejś dziewczyny, ale mój plan się nie powiódł.
-Ty zawsze dużo pijesz kiedy mamy imprezy i pieprzysz dużo lasek. Wszystko w porządku? - To było słodkie, że Ben myślał o mnie, ale przecież nie mogę mu powiedzieć: oh, tak, nic nie jest w porządku, bo chcę cię pieprzyć, ale nie mogę, bo nie jesteś gejem, więc po prostu powiedziałem:
-Tak, wszystko w porządku.
I wtedy...Ben przystawił swoje usta do moich. To nie był pocałunek z tych jakie czasem odstawialiśmy na scenie. Tym razem było...powoli.
Jego ręka spoczęła na tyle mojej głowy, więc nie mogłem się odsunąć nawet gdybym chciał, a uwierzcie mi, że bym tego nie zrobił.
Jego druga ręka wsunęła się pod moją koszulkę i zaczęła pocierać moją klatkę piersiową.
Jęknąłem kiedy Ben zaczął tworzyć ścieżkę z pocałunków na mojej szyi, a jego ręka powędrowała do moich jeansów i rozpiął klamrę mojego paska. Wtedy zdałem sobie sprawę z tego co się dzieje i odepchnąłem od siebie Bena. Nie dlatego, że nie chciałem, ale dlatego, że nie chciałem wykorzystać Bena kiedy nie był świadomy swoich czynów.
Spojrzałem na twarz Bena, która była kilka centymetrów od mojej. Wyglądał smutno i aż mnie to zabolało.
-Dlaczego mnie odepchnąłeś? - zapytał brzmiąc jak małe dziecko kiedy zrobiło coś złego. - Nie lubisz mnie?
Świetnie, właśnie poczułem się jak gówno.
-Ben, to nie tak. Tylko, że będziesz żałować tego rano. Zaufaj mi – powiedziałem.
-Nie, chcę cię teraz – usiadł na moich kolanach i znów zaczął całować moją szyję, z której przechodził coraz niżej. Powtórnie poczułem jego boskie usta na sobie jakby były stworzone by tam być. Ale nie mogłem do tego dopuścić, nawet gdybym bardzo chciał.
-Nie, Ben. Nie obchodzi mnie jak bardzo chcesz. Nie chcę cię wykorzystać.
Zrzuciłem Bena ze swoich kolan, a następnie opuściłem nas autobus.
Potrzebuję trochę przestrzeni. Muszę pomyśleć.
Czuję się okropnie. Przez te kilka godzin chodziłem bez kurtki i ciągle odtwarzałem to co stało się między mną a Benem. Dlaczego go odepchnąłem kiedy pragnąłem go tak bardzo?
Tak, oficjalnie jestem idiotą.
Nie chciałem wracać do naszego busa, nie chciałem zobaczyć twarzy Bena lub kogokolwiek z zespołu, więc dzięki Bogu miałem przy sobie portfel i zatrzymałem się w jakimś zaniedbanym hotelu. Ale...to tylko jedna noc.

Danny's Demise - Prolog.

Okej, to będzie moje pierwsze tłumaczenie na poważnie, więc trochę się stresuję!
Oryginalny tytuł opowiadania to jak widzicie Danny's Demise. Zgody od autorki jeszcze nie dostałam, ale czekam na odpowiedź.  Jest to opowiadanie o mało znanym paringu - Brusnopie. Wywodzi się od od Danny'ego Worsnopa i Bena Bruce'a z Asking Alexandrii. 
Od razu ostrzegam, że w opowiadaniu znajdują się takie wątki jak: nadużycie przekleństw (och, really?), samookaleczenie, prostytucja, używki, związki homoseksualne itp. 
Więc zaczynamy, prawda? Prolog krótki, bo krótki, ale tak to bywa.

 EDIT
 zgoda od autorki jest!
link do oryginału: Danny's Demise by Jess





PROLOG

Zeszliśmy ze sceny ociekając potem. Wieczorny występ był niesamowity, a tłum szalał! Śpiewali wraz ze mną wszystkie piosenki, a chłopaki grali świetnie. A zwłaszcza Ben, który dosłownie gładził struny gitary, a z jego ust wypływały piękne dźwięki. Szkoda tylko, że nie dzięki mnie.
Okej, jeśli nadal jeszcze tego nie pojąłeś, to...jestem zauroczony w Benie Bruce'ie.

Cześć, jestem Danny Worsnop i podoba mi się mój najlepszy przyjaciel.

Byliśmy za kulisami, wszyscy sobie wzajemnie gratulowaliśmy i przebieraliśmy ze spoconych ubrań, kiedy mój wzrok padł na Bena, kiedy ściągał swoją koszulkę. Wow, jego ciało. Jedno słowo idealnie opisywało coś takiego – był doskonały. Mój wzrok badał każdy centymetr jego ciała, jego tors był idealny, a jego tatuaże mnie podniecały. Ile rzeczy chciałbym z nim zrobić gdybyśmy byli teraz tu sami. I gdyby on był gejem.
Następnie zsunął z siebie dżinsy, pod spodem miał niebieskie bokserki, które sprawiły, że poczułem ucisk w moich spodniach. Widziałem wyraźnie spod cienkiego materiału, który go zakrywał, że był ogromny. Ben spojrzał w górę i zauważył, że na niego patrzę.
-Danny, dlaczego na mnie patrzysz? - zapytał.
Cholera.
-A patrzyłem? - Ben uniósł brwi. - Umm...zamyśliłem się.
Tak, jestem wielkim idiotą.
-Haha, taaak, cokolwiek powiesz, Worsnop.