Dzię-ku-ję. Masz za to seks XD
ODCINEK 3 - YOU NEED A DOCTOR BABY, YOU SCARED?
Danny pov
Kilka tygodni minęło, a ja i Ben
wróciliśmy do normalności. Ja nadal byłem w nim zakochany ale nie
chciałem mu tego mówić, a Ben znowu był tym samym pięknym,
zabawnym, utalentowanym Benem.
Jeśli chodzi o Bena, kilka rzeczy się
zmieniło, i był to jego problem z jedzeniem, który sprawił, że
martwiłem się o niego jeszcze bardziej. Nie chciał nikomu
powiedzieć co było nie tak. Ku mojemu rozczarowaniu, zaczął
chodzić w ciuchach które całe go zakrywały. Nie chciałem go o to
męczyć, bo nie chciałem, żeby się na mnie wściekł, ale
zaczynałem naprawdę się o niego martwić.
Ben pov
Cieszyłem się, że stosunki między
mną a Dannym wróciły do normy. Czułem się dziwnie kiedy ze sobą
walczyliśmy. Ale jedynym problemem było to, że nadal coś czułem
do Danny'ego, ale bez wzajemności. Więc miałem zamiar to zmienić.
Na początek mam zamiar stać się chudszy ponieważ jestem za gruby.
Próbuję nie jeść, ale chłopaki wmuszają we mnie jedzenie, które
i tak zwracam, a wtedy biorę małą żyletkę i tnę się aby pozbyć
się bólu.
Większość mojego ramienia była
pokryta cięciami, więc zacząłem nosić bluzy z długim rękawem
aby nikt nie zauważył, co jest chujowe kiedy jest lato i jest
ciepło, ale wiem, że jeśli któryś z chłopaków zobaczyłby je,
to pomógłby mi, ale potem wyrzucił z zespołu, więc wolałem
zachować to dla siebie.
Ja i Danny po prostu siedzieliśmy w
tourbusie wraz zresztą by odpocząć i obejrzeć kilka filmów.
-Pośpiesz się, siedzisz już tam
wieki! - Danny krzyknął i uderzył w drzwi. Przestraszył mnie i
wykonałem za głębokie nacięcie w moim ramieniu. Krew trysnęła i
nie mogłem zatamować krwawienia. Boże, krew była wszędzie.
-Kurwa! - krzyknąłem.
-Ben, co się stało? - usłyszałem
przejęty głos Danny'ego zza drzwi. Nie odpowiedziałem. - Ben,
wpuść mnie.
Otworzyłem drzwi.
-Danny, boję się, że tego nie
zatrzymam!
Oczy Danny'ego powiększyły się kiedy
spojrzał na moje ramię.
-Nie chciałem żeby to się stało, po
prostu to się osunęło, proszę zatrzymaj to! - poprosiłem i
zacząłem płakać.
Dan pov
Jego ramię było pokryte cięciami.
Miał jedno wielkie zacięcie na przedramieniu, z którego obficie
leciała krew. Trzymał na tym swoją dłoń, chcąc zatamować
krwotok. Zaczął płakać, patrząc na mnie oczami błagającymi o
pomoc.
-Proszę, spraw, żeby to się
skończyło - błagał.
-Już dobrze, już dobrze... -
usiłowałem mu pomóc i nakierowałem go, żeby usiadł na toalecie.
-Przepraszam Danny, nie chciałem tego
robić - powiedział, szlochając. Uniosłem jego ramię do góry.
Wydawało mi się, że to się robi, kiedy się tnie.
-Wiem, a teraz cicho, nie płacz,
wszystko jest dobrze.-Ben trochę się uspokoił, a krwotok powoli
ustawał. W końcu krew przestała lecieć, a ja oczyściłem z niej
ramię Bena i owinąłem je bandażem. Ben siedział w ciszy, kiedy
oczyszczałem łazienkę z jego krwi.
Kiedy skończyłem sprzątać łazienkę
i podniosłem go z toalety, podtrzymując go za zdrowe ramię, po
czym usiadłem na jego miejscu, i przyciągnąłem go do siebie,
przez co usiadł na mych kolanach. Oplotłem go swoimi ramionami,
starając się dać mu poczucie bezpieczeństwa. Siedzieliśmy chwilę
w ciszy, a ja usiłowałem wymyślić, co powiedzieć. W końcu
spytałem:
-Dlaczego?
-Co dlaczego?
-Wiesz co. Dlaczego to sobie robiłeś,
Ben? Dlaczego się ciąłeś? Proszę, wytłumacz mi to.
Spuścił głowę.
-Nie wiem, chciałem się pozbyć bólu,
ale chyba chodziło o nic.-moje usta szeroko się otworzyły.
-Nazywasz to niczym?! Masz pochlastane
całe ramiona i przed chwilą tamowałem ten pieprzony krwotok!
-Przepraszam - wyszeptał.- Proszę,
nie bądź na mnie zły.
Przytuliłem go mocno.
-Nie jestem zły, po prostu mnie
przestraszyłeś.
-Przepraszam, ale proszę nie mów
nikomu, szczególnie chłopakom.
-W porządku, nie powiem im, ale musisz
przestać. Obiecujesz?
-Obiecuję - powiedział cicho.